niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 27

- Nicole, nie wiem co powiedzieć.

Powiedziała Eleanor. Wciąż była w ogromnym szoku. Po tym wszystkim co usłyszała postanowiła, że zrobi wszystko, by nikt więcej nie skrzywdził jej przyjaciółki. Zbyt wiele przeszła i wycierpiała. Jeśli Harry ją zostawi to okaże się największym kretynem świata.

- Nie musisz nic mówić. Chciałam się wygadać. Przepraszam, że spadło na ciebie.

- Nicole, posluchaj mnie. Nie znam osoby, która przeżyła tyle co ty. Masz dopiero 18 lat, a jesteś bardziej doświadczona przez los niż nie jeden starzec. Nie wiem jak ty to robisz, ale podziwiam Cię za to, że potrafisz się uśmiechać i robisz to bardzo często. Chciałabym, aby moja córka potrafiła radzić sobie z problemami po tobie niż po mnie. Ja zawsze płacze i każdy uważa mnie za taką delikatną. Nie chcę jednak, by moje dzieci się okaleczały. Powiem im, że to dzięki tobie staram się być dla nich wsparciem w każdym momencie ich życia.

Gdy Eleanor skończyła mówić spojrzała na przyjaciółkę. Nicole siedziała na łóżku i nadal wpatrywała się w plakat. Po jej makijażu zostały tylko czarne ślady na policzkach. Eleanor cieszyła się, że ta w końcu się otworzyła. Nie wiedziała co takiego zrobiła, ale wiedziała, że Nicole powiedziała jej o tym wszystkim po dużym zastanowieniu i po ogromnym zaufaniu, którym obdarzyła dziewczynę.

- Dziękuję. Lepiej powiedz swoim przyszłym dzieciom, że wspierasz ich, bo nie chcesz ich traktować tak jak była traktowana ich ciocia. Oczywiście mogę sobie nadać ten tytuł, prawda.?

- Dziewczyno, czy ty musisz żartować nawet w takiej chwili.?

Powiedziała Eleanor i przytuliła przyjaciółkę. Ta wtuliła się w nią i szepnęła:

- To dzięki chłopakom się nie zabiłam. To oni byli dla mnie wsparciem choć tak naprawdę nie wiedzieli o moim istnieniu. Do końca życia będę dziękowała za to Bogu.

- Dobra, to teraz opowiedz mi wszystko ze szczegółami i pozbędziesz się złych wspomnień z głowy. Nie bój się. Nikomu nie powiem.

                        ********

- No to chłopaki, co oglądamy?

Zapytał przyjaciół Niall. Wszyscy siedzieli w hotelu i nie wiedzieli co robić.

- Włącz cokolwiek, a później idziemy spać. Musimy się wyspać na jutro.

Powiedział Liam i tak zrobili. Nie mieli ochoty na horror, więc włączyli komedię. Trwała ona około 90 minut. Po tym czasie włączyli telewizor i po kolei poszli brać prysznic.
Zajęło im to 50 minut.
Potem się położyli i zasnęli. Tylko Harry nie mógł zasnąć. Cały czas myślał o Nicoli.
Nie wiedział o niej tak dużo jak ona o nim. Ona miała możliwość czerpania wiedzy na jego temat z wywiadów, a on wiedział tyle, ile mu powiedziała. Nie posądzał jej o kłamstwo, ale o to, że nie powiedziała mu wszystkiego. Był pewien, iż zrobiła to dlatego, aby on się nie martwił. Postanowił ją chronić przed wszystkimi niebezpieczeństwami, na które jest narażona.
Nie wyobrażał sobie życia bez tej pulchnej dziewczyny, ponieważ to właśnie ona nadawała jego życiu prawdziwego sensu.
Harry, myśląc o swojej ukochanej zasnął.

                      ********

- Eleanor, która godzina jest u chłopaków.?

Zapytała Nicole przyjaciółki. Były nieźle wstawione, ponieważ chciały zapomnieć o przytłaczającym ich świecie.

- Skoro u nas jest 2, to u nich jest około, 23. Na pewno już śpią, bo jutro mają wywiad i rozpoczęcie trasy.

- Masz rację. Może chodźmy już spać, co?

- Dobra, ale jeszcze tylko po jednym.

Powiedziała Eleanor, która była w nieco gorszym stanie niż Nicole, która pokiwała głową. Dziewczyny wypiły jeszcze po ostatnim kieliszku wódki i położyły się spać.

                     ********

Promienie słoneczne dostały się do sypialni, w której spały dwie nietrzeźwe, młode kobiety.
Nicole zaczęła otwierać oczy, ale ból głowy był nie do wytrzymania. Po kilku próbach udało jej się jednak podnieść powieki.
Wstała z łóżka, wzięła ubrania i udała się do łazienki.
Oczywiście, gdy tylko weszła do łazienki położyła się i zaczęła ćwiczyć. Po 400 brzuszkach wzięła prysznic.
Wytarła mokre ciało, wyruszyła włosy i zabrała się do robienia makijażu. Jak zwykle był taki sam. Delikatny podkład, czarne kreski, bardzo długie rzęsy, ale naturalne i usta muśnięte delikatnym błyszczykiem.
Weszła na wagę i zobaczył, że wskazuje ona 85 kg.
Od kiedy w jej organizmie pojawił się tasiemiec, schudła około 7 kilogramów.
Było to lepsze niż nic. Miała tylko 179 centymetrów wzrostu i nadwaga była widoczna.
Ubrała czarne rurki, a do tego czerwoną koszulę w kratę. Na nogi założyła swoje ulubione, białe szpilki i wyszła z łazienki.

- Eleanor, wstawaj. Ogarnij się, a ja zrobię śniadanie. Mam genialny pomysł.

Powiedziała po czym skierowała się na dół. Wiedziała, że jej rodziców nie będzie w domu, ale się pomyliła.
Po cichutku zeszła ze schodów, aby nie zdradzić swej obecności.

-  Musimy to zrobić, bo inaczej Nicole się dowie i nas znienawidzi. Musimy zapłacić, albo jej to powiedzieć.

Mówiła mama dziewczyny.

- Ale co jej powiemy? Słuchaj Nicole, ale my zabi...

W tym momencie po całym domu rozległ się krzyk przerażonej Nicoli.

=================

Witajcie!
Miałam dodać wcześniej, ale nie miałam pomysłu jak zakończyć ten rozdział. W końcu jednak mi się udało. Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, ale mam nadzieję, że jest znośny.
Mimo wszystko chciałabym, by został skomentowany.
Za wszystkie komentarze baaardzo Dziękuję ;*
Ale się rozpisałam. :D

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 26

- Cześć chłopaki.

Powiedziały razem dziewczyny.

- No hej.

Odpowiedziało im pięć uśmiechniętych twarzy.

- Wszystko w porządku?

Zapytał Harry. Chciał się dowiedzieć, czy jego dziewczyna dostała kolejną wiadomość od nieznajomego.

- To znaczy...

Powiedziała Nicole. Nie była pewna, czy mówić chłopakom o SMS-ie. Eleanor nalegała, ale ona nie chciała ich martwić.

- Nie jest w porządku. Wybacz Nicole, ale martwimy się o Ciebie. Chłopaki, Nicole dostała kolejnego SMS - a.

Powiedziała Eleanor. Nicole zacisnęła powieki, by żadna kropla nie wydostała się z jej oczu.

- Ja pierdole.

Szepnął do siebie Styles. Spojrzał na Malika i pokiwał głową, aby jeszcze raz go przeprosić.

- Nicole, nie martw się. Przeczytaj nam tą wiadomość ok?

Powiedział Liam.

- No jak chcecie. „ Robisz kolejny błąd. Zajmujesz się nie tym co trzeba. Nie chcę dla Ciebie źle. Chcę tylko, żebyś dowiedziała się prawdy o swoim braciszku. " No to co? Chyba znalazła się osoba, która się o mnie martwi.

Powiedziała Nicole. Ostatnie zdanie ociekało ironią i tylko głupi, by tego nie dostrzegł.

- Nie martw się, wszystko się wyjaśni, a ty nie rób nic głupiego.

- Dokładnie młoda. Harry ma rację. To na pewno jakiś idiota.... Albo idiotka.

Powiedział blondyn.

- Dobra, zostawmy już ten temat w spokoju. Kiedy macie pierwszy koncert.

- Oh Elka, Elka. Na takie pytanie, z chęcią odpowie ci Nicole.

Zażartował Louis i wszyscy się zaśmiali.

- A tak na prawdę to jutro.

Dodał potem pasiasty.

- Za 9 dni idziemy razem na koncert.
Powiedziała Nicole. Eleanor spojrzała na przyjaciółkę i zrozumiała o co jej chodzi.

- Tak? A kogo?

Powiedział Niall.

- A takiego zespołu. Nazywa się Little Mix.

Powiedziała Nicole. Zayn natychmiast podniósł głowę. Wszyscy zaczęli się śmiać, oprócz Malika, ale tylko przez chwilę. Potem przestał udawać obrażonego i zaczął się śmiać wraz z innymi.

- A tak naprawdę, w ogóle nie idziecie, prawda.?

- No brawo Malik.

Powiedziały w tym samym czasie dziewczyny i wszyscy ponownie wybuchnęli śmiechem.

- No to my już kończymy, co? Zadzwonimy później, ok?

Powiedziała Nicole.

- Niech wam będzie.

Powiedział Zayn.

- Buziaki.

Powiedzieli w tym samym momencie chłopaki i dziewczyny. Na koniec uśmiechając się do siebie, rozłączyli się.
        
                      *********

- Zayn, nawet nie wiesz jak mi głupio. Nie mogę uwierzyć, że zrobiłem coś tak głupiego.

- Stary wyluzuj już. Wybaczę ci, bo robiłeś to z miłości. Z drugiej strony chyba nikt z nas nie spodziewał się po tobie takiej deklaracji.

Odpowiedział Harry'emu Malik. Po ostatnim zdaniu mulata, pozostała trójka chłopaków pokiwała głowami. Nikt nie mógł uwierzyć w to, że Harry pragnie spędzić resztę życia z Nicolą. Każdy wiedział, że jest w niej zakochany, a nawet ją kocha, ale nikt nie podejrzewał, że chce mieć z nią dzieci.

- Chcesz ją przedstawić rodzinie?

Zapytał Niall. Dla niego przedstawienie dziewczyny rodzinie wiązało się z dużą miłością i odpowiedzialnością.

- No pewnie. Tylko, że najpierw Nicole musi się zgodzić, a to na pewno nie będzie łatwe, bo będzie się martwić, czy dobrze wypadnie. Ja jestem pewien, że zrobi bardzo dobre wrażenie, ale nie wiem jak ją przekonam. Będę musiał coś wymyślić.

Powiedział Harry.

- Dasz rade, stary.

Powiedział Louis i tym samym zakończył temat Nicoli. Teraz mogli porozmawiać o nadchodzących koncertach. Już nie mogli się doczekać.

                    **********

- Eleanor, dziękuję.

Powiedziała Nicole do przyjaciółki, po tym jak zakończyły rozmowę z chłopakami.
Zaskoczona Eleanor, spojrzała na nią nie wiedząc o co chodzi.

- Ale za co?

- Za to, że powiedziałaś chłopakom o kolejnej wiadomości. Sama nie dałbym rady im tego powiedzieć. Nie chodzi o to, że nie mogło mi to przejść przez gardło, ale nie chciałam ich martwić. Eleanor, to są jedyne osoby, oczywiście żyjące, które kocham. To oni powstrzymywali mnie, żebym się nie zabiła.

Zaszokowana Eleonor patrzyła na przyjaciółkę i nie mogła uwierzyć własnym uszom. Nie spodziewała się tego, że Nicole zacznie jej opowiadać o swoich problemach.

- Nicole, jeśli nie chcesz, nie mów o przeszłości.

- Nie, chcę, żebyś wiedziała. W Polsce, gdy miałam kilkanaście lat przeżyłam swój pierwszy raz z Tomem. Byłam w nim zakochana i zrobiłabym wszystko, by tylko na mnie spojrzał. W końcu doszło do spotkania no i było bardzo fajnie. Jednak on potem traktował mnie jak przyjaciółkę, a ja naiwna myślałam, że mnie pokocha. To było dla mnie ogromne upokorzenie. Po tym jak skończyłam gimnazjum przeprowadziliśmy się tutaj. Moi rodzice prowadzą sieć restauracji i bardzo dobrze się im powodzi. Dla mnie nie mają czasu, choć wiem, że mogę z nimi porozmawiać o wszystkim. Ja jednak nie chcę, ale to inna historia. Tu w szkole też nie było kolorowo. Byłam uważana za dziwkę, tylko dlatego, że rozmawiam z chłopakami. Dziewczyny były plastikowe i puste. Nie miałam ochoty się z nimi zaprzyjaźnić, ale nie martwiłam się tym. Zaczęłam spotykać się z Krystianem. Na początku było wspaniale, ale później spotykał się ze mną dla ocen i pieniędzy. Ja i tak mu nie dawałam pieniędzy. Potem poznałam chłopaków, ale już wiesz w jakich okolicznościach. Wiesz co jest dla mnie najbardziej żałosne? To, że Krystian zadzwonił i powiedział, że jestem dziwką. A to on..... On mnie zgwałcił. Powiedział, że jak komuś powiem to moja mama straci dziecko .  Zresztą, moi rodzice go nadal uwielbiają. Ale nie zgłosiłam tego nikomu. Jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię i proszę Cię, nie mów nikomu.

Powiedziała Nicole. Gdy skończyła, patrzyła się na plakat zespołu. Nawet nie zauważyła, że po jej policzku spływa samotna łza. Po chwili do niej dołączyły kolejne.
Eleanor siedziała jak zaklęta. Nie wiedziała co ma robić. Wszystkie słowa, które przychodziły jej do głowy były tandetne i dlatego milczała. Gdy spojrzała na przyjaciółkę i dostrzegła łzy na jej policzkach podeszła i przytuliła ją.
Nie mogła uwierzyć, że po tym wszystkim co przeszła, a bylo tego dużo, Nicole potrafi się uśmiechać. Jak ona mogła być wesoła,  zabawna i mieć tak ogromne poczucie humoru? Straciła brata i została zgwałcona przez jej niby kochającego chłopaka, którego ubóstwiali jej rodzice. Wiedziała również o okaleczeniach z braku akceptacji swojej osoby. Dla Eleanor było niemożliwe to, że w ciągu tak krótkiego życia można przeżyć tak wiele złych rzeczy.

=================
Mam nadzieję, że się spodoba i że święta spędziliście radośnie i rodzinnie. Mój trochę spóźniony zając wielkanocny przynosi rozdział, trochę dłuższy jak zwykle.
Czekam na komentarze, które są moją motywacją.
A tak zmieniając temat na koniec, co sądzicie o nowym teledysku. Dla mnie jeden z najlepszych, a nawet najlepszy.
Pozdrawiam.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 25

Nicole właśnie robiła 343 brzuszek, gdy zadzwonił telefon. Wiedziała, że jest za wcześnie na to, by to był Harry. Nie chciało się jej sprawdzać, ale to zrobiła. To chyba był błąd, bo był to kolejny SMS od nieznajomego. Brzmiał on:

„Robisz kolejny błąd. Zajmujesz się nie tym co trzeba. Nie chcę dla Ciebie źle. Chcę tylko, żebyś dowiedziała się prawdy o swoim braciszku."

Zaszokowana Nicole, tym razem uroniła tylko kilka łez. Stwierdziła, że nie ma co płakać. Należy rozwiązać tę zagadkę i ona chce tego dokonać. Jeszcze nie wiedziała jak to zrobi, ale postanowiła doprowadzić tę sprawę do końca.
Na początek chciała porozmawiać z rodzicami, ale byli w pracy. Musiała poczekać. Postanowiła jednak umilić sobie czas i zadzwoniła do Eleanor.

- No hej Nicole.

Odezwała się dziewczyna już po drugim sygnale.

- Hej. Co ty na to, by wyjść na zakupy?

- Pytanie! Oczywiscie, że idziemy. Musimy zrobić zakupy, bo już za 3 tygodnie rozpoczynamy wymarzone studia.

- No właśnie. To co, za 40 minut u mnie?

- No dobra. Już nie mogę się doczekać. Do zobaczenia.

- Do zobaczenia.

Powiedziała Nicole kończąc rozmowę i zaczęła się szykować.
Ubrała czarne rurki, białą koszulę, czarną marynarkę oraz białe szpilki.
Oczy podkreśliła kreskami, ale cienkimi, nie tak jak na codzień. Wydłużyła rzęsy, a na usta położyła jagodowy błyszczyk. Wyszykowanie zajęło jej pół godziny. Postanowiła się zważyć. Efekt nieco ją zadowolił, gdyż w tydzień schudła 2 kilogramy. Tasiemiec w jej organizmie najwyraźniej działał i bardzo się z tego cieszyła.
Poszła do pokoju i przygotowała sobie torebkę. Włożyła do niej portfel oraz telefon i zeszła na dół.
Gdy zeszła z ostatniego stopnia rozległ się dźwięk dzwonka.
Dziewczyna poszła otworzyć. Na zewnątrz czekała jej przyjaciółka. Przywitały się i mogły ruszać na zakupy.

- Hej Nicole. To co idziemy?

- No pewnie.

Odpowiedziała brunetka i obie udały się do samochodu Nicoli. Wsiadły i ruszyły do galerii.
Po zaparkowaniu pojazdu, dziewczyny udały się na podbój sklepów.
Zakupy zajęły im około 5 godzin. W międzyczasie zadzwonił Harry i Louis informując swoje wybranki, że są już w hotelu i że jak wrócą do Nicoli to mają zadzwonić na Skype.
Dziewczyny porozmawiały jeszcze o kilku innych sprawach i kontynuowały zakupy.
Gdy już wszystko załatwiły, pojechały do domu Nicole i jej rodziców. Ich oczywiście nie było w domu.

-Nicole, wiem że krótko się znamy, ale może jak zaczną się studia to wynajmiemy razem mieszkanie, co?
Zaproponowała Eleanor, kiedy parzyły herbatę i szykowały kanapki.

- Świetny pomysł! Myślałam o tym wcześniej, ale nie sądziłam, że się zgodzisz.

- Jak w ogóle mogłaś tak pomyśleć,skoro to oczywiste, że chcę z tobą zamieszkać. Ciekawe co na to powiedzą chlopaki.

- No, ciekawe. Chodź do mojego pokoju, zadzwonimy do nich.

                       **********

- Wydaje mi się, że Nicole powinna dostać niebawem kolejnego SMS-a.

Powiedział nagle Zayn. Reszta chłopaków przerwała oglądanie telewizji i na niego spojrzała.

- Dlaczego tak sądzisz?

Zapytał Harry, który najbardziej się tym przejmował. Nie chciał, by jego dziewczyna miała powody do zmartwień. Pragnął wszystkie jej troski wziąć na siebie.
Nie mógł zrozumieć jak w kilka lat jego życie się pozmieniało. Najpierw zespół i bardzo duże osiągnięcia, a teraz dziewczyna, którą kocha bardziej od siebie samego.

- No bo wyjechaliśmy w trasę, a to jest zmiana, a zmiany na pewno obserwuje nasz tajemniczy.

Wyjaśnił Zayn.

- Stary, masz rację. Ciekawe, czy to prawda. Spytamy Nicole jak do nas zadzwoni.

Powiedział Niall kończąc ten temat. Już mieli kontynuować oglądanie filmu, gdy nagle Harry podszedł do Zayna i złapał go za koszulkę.

- Może masz coś kuźwa wspólnego z tymi wiadomościami, co?

Zaczął krzyczeć Styles. Zayn był w szoku i nie mógł się wydostać z uścisku. Reszta chłopaków z niedowierzaniem pomogła mulatowi.

- Harry siadaj!

Krzyknął Liam, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Loczek usiadł z oburzeniem. Już miał coś powiedzieć, ale przerwał mu Liam.

- Zwariowałeś!? Jak możesz posądzać jednego ze swoich najlepszych przyjaciół o coś tak okropnego!?

Krzyczał wściekły Liam. Nikt nigdy nie widział go w takim stanie.

- Teraz uważajcie. To jest pierwszy i ostatni raz kiedy to powiem.

Zaczął Styles. Chlopaki spojrzeli się na niego uważnie.

- Nicole to pierwsza i ostatnia dziewczyna, do której czuję coś takiego. Wszystkie jej problemy chcę rozwiązać,  nawet te, których jeszcze nie ma. Kocham ją bardziej od swpjego hobby, chcę się z nią ożenić i mieć gromadkę dzieci, które będą dla mnie najważniejsze. Dlatego nie chcę by jakiś debil wysyłał do niej wiadomości przypominające jej o bracie. Nie wiem jak to zrobię, ale dowiem się kto wysyła te SMS - y i dopadne go, a wtedy pożałuje, że kupił sobie telefon. I... Zayn.... Chcę cię przeprosić, bo wiem, że nigdy byś nie pomyślał o tym, by zrobić coś tak głupiego. Przepraszam stary. Ja tylko....

- Dobra stary. Gdybym miał taką dziewczynę zareagowałbym tak samo.

Powiedział Zayn. Każdy z chłopaków byl zaszokowany wyznaniem Harry' ego.

- WOW! Ty ją napraw kochasz na amen.

Powiedział po dłuższej chwili irlandczyk.

- Na wtedy nie wiesz jak bardzo. Mógłbym za nią zginąć.

Zakończył rozmowę Styles i podszedł do laptopa, bo zadzwoniły dziewczyny.

===================

Heej! Przepraszam za opóźnienie. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytanka.

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 24

- Nicole, uważaj na siebie. Zadzwonię jak tylko wylądujemy.

Mówił Harry. Właśnie wyjeżdżał z chłopakami w trasę koncertową.

- Będę ostrożna. Ty też uważaj, żeby jakaś panienka się koło Ciebie nie kręciła.

Powiedziała dziewczyna. Tak bardzo chciała, żeby został.
Podeszła do swojego chłopaka i przytuliła się do niego. Z jej oka wpłynęła łza. Miałaś nie płakać! Zganiła się w myślach. Miała nie płakać, ale nic nie mogło temu zapobiec.
Harry podniósł jej głowę tak, że patrzyli sobie prosto w oczy.

- Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Niedługo przyjedziemy.
I nie musisz się martwić o inne dziewczyny. Dla mnie liczysz się tylko Ty.

Powiedział Harry. Chciał ją pocieszyć, ale i zapewnić, że nie zrobi niczego głupiego.
Chłopak złożył na jej ustach czuły pocałunek. Wypełniony był miłością oraz nadchodzącą tęsknotą.

- Pamiętaj, że bez względu na wszystko Kocham Cię Harry.

- Ja ciebie też.

Ponownie zbliżyli swoje usta, lecz teraz przeszkodzili im chłopaki, którzy przyszli się pożegnać. Gdy tylko weszli ujrzeli smutną Nicole oraz Harrego, który nie był w lepszym stanie.

- Ej nie smutajcie!  Przecież to tylko 3 miesiące. Dacie radę. A jak po tym czasie nie ogłosicie, że jesteście razem, to ja to zrobię.

Powiedział Louis uśmiechając się. Nikt nie wiedział co to ma wspólnego z trasą koncertową, ale dla niego było to oczywiste. Wszyscy rzucili mu pytające spojrzenie.

- No bo jakbyście już byli razem tak, aby wszyscy wiedzieli, to Nicole mogłaby odwieźć nas na lotnisko.

Wyjaśnił Louis. Każdy musiał przyznać, że jest bardzo pomysłowy. Z tego również wynikało jego poczucie humoru.

- Przepraszam, ale muszę to powiedzieć. Harry musimy już iść.

Powiedział Liam. Harry nachylił się i ostatni raz złożył pocałunek na ustach najważniejszej kobiety w jego życiu.

- Kocham Cię.

Szepnął jej na ucho. W końcu się od siebie odsunęli. Harry chciał szybko wyjść, ale nie było mu to dane.

- A z nami się nie pożegnasz?

Zapytał obrażony Niall i rozłożył ręce, oznajmiając, że jest gotowy do uścisku. Nicole przytuliła się do niego, jak i do wszystkich innych. Na końcu podeszła do Harrego. Musnęła jego usta i odeszła na bok.

- Pilnujcie Harrego, żeby nie zrobił nic złego.

Powiedz Nicola. Oni tylko pokiwali głowami i wyszli z domu. Dziewczyna przekluczyła drzwi i pobiegła na górę. Gdy tylko znalazła się w łazience wyciągnęła żyletke. Już miała to zrobić, ale przypomniały jej się słowa Hazzy.

- Jeżeli Ci na mnie zależy to zrobimy tak. Obiecasz na moją śmierć, że nie weźmiesz żyletki i nie okaleczysz się nią. Tak wiem, że to szantaż, ale nie pozostawiasz mi innego wyjścia.

Czy mogła złamać słowo dane Harremu? Oczywiście, że tak. Ale wtedy mogłoby się wydarzyć coś,  czego ona by nie przeżyła. Ale z drugiej strony, takie obietnice chyba się nie spełniają. Właśnie, chyba. A ona nie chciała ryzykować.
Postanowiła znaleźć sobie inne zajęcie, które będzie pozwalało zapomnieć o wszystkim.
Położyła się na podłodze i zaczęła ćwiczyć.

                      **********

Chłopaki za kilka minut mieli być na lotnisku. Cieszyli się na myśl o zbliżających się koncertach, ale ta cholerna tęsknota była nie do wytrzymania.

- Nicole dostała jeszcze jakąś wiadomość?

Zapytał Zayn. On chyba najbardziej chciał, by ta sprawa się wyjaśniła.
Inni też, ale on wiedział, że jak Nicole się załamie to może tego nie przeżyć. Od chwili, gdy ją zobaczył wiedział, że jest wrażliwa.

- Nicole o niczym mi nie mówiła, ale obiecała, że będzie mówiła mi o wszystkim.

Powiedział szczerze Harry. Nic mu się nie chciało. Jedyne czego pragnął to przytulić Nicole. Tęsknił za nią, choć pół godziny wcześniej miał ją w swych ramionach.
Martwił się o nią. Nie chciał, żeby się okaleczała, dostawała głupie SMS-y, kłóciła się z rodzicami i myślała, że jej chłopak ją zdradzi. Nie chciał tego, ponieważ ją kochał i pragnął jej szczęścia.

- Ej stary, wysiadamy.

Powiedział Zayn. Chlopaki wyszli z pojazdu i udali się na lotnisko. Rozdali autografy, porozmawiali z fankami, a na koniec przeszli przez bramki. Gdy znaleźli się w samolocie wszyscy się rozluźnili, nawet Harry, który zrozumiał, że tak musi być. Po chwili piątka chłopaków śmiała się w najlepsze.
Żaden z nich nie wiedział, że Nicole dostała drugą wiadomość od nieznajomego.

= = = = = = = = = =

Mam nadzieję, że się spodoba. Dzięki za komentarze i wyświetlenia, które cały czas rosną.

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 23

Gdy ją otworzyła jej radość momentalnie opadła, a zamiast uśmiechu po jej policzkach zaczęły spływać łzy.

- Nicole, co się stało!?

Krzyknęła Eleanor, która jako pierwsza zauważyła w jakim stanie jest dziewczyna. Chłopaki momentalnie spojrzeli na Nicole. Nikt nie wiedział co mogło się wydarzyć przez pół minuty. Dziewczyna była zapłakana i wpatrywała się w telefon.

- Nicole, co się stało!?

Krzyknął tym razem Harry. Nicole spojrzała na niego, ale nic nie powiedziała, tylko podała mu urządzenie. Chłopak spojrzał na wyświetlacz i nie mógł ukryć zdziwienia.
Wiadomość brzmiała :
„ Pomyśl lepiej o braciszku, który mógł by żyć, a nie zajmujesz się tym pedalskim zespołem. "

- Może coś w końcu powiecie!? HARRY!

Na ziemię sprowadził go głos Eleanor. Spojrzał na nią i podał telefon. Dziewczyna przeczytawszy SMS podała urządzenie innym, a sama podeszła i przytuliła przyjaciółkę. Nicole stała i wpatrywała się w jakiś punkt. Jej oczy były puste, a na policzkach cały czas spływały łzy. Gdy tylko Eleanor dotknęła Nicoli, ta wyrwała się jej.
- Przepraszam....

Szepnęła Nicole i zaczęła się oddalać. Pomimo tego, że to był tylko SMS, to wszystko wróciło. Najpierw mama, która razem z tatą oznajmia, że będzie miała rodzeństwo. Potem lekarz mówiący, że będzie to chłopiec. A na koniec telefon od taty, który oznajmia, że mama poroniła i nigdy nie będzie mogła być w ciąży.

- Nicole, proszę Cię nie....

Powiedział Harry, który dogonił dziewczynę.

- Harry....

Przerwała mu dziewczyna. Tego jej teraz było trzeba. Przytuliła się do niego i nie chciała nigdzie iść. Chciała tu zostać na zawsze. Ale z nim.

- Harry.

- Co kochanie?

- Przepraszam, że tak zareagowałam. Po prostu temat o moim...

- Nicole, nic się nie stało. Chcesz jechać do domu?

- Nie, wracajmy do nich. Na pewno się martwią.

Powiedziała dziewczyna i wstała. Chłopak uczynił to samo i podał rękę swej wybrance.
Ruszyli i już po chwili byli przy reszcie przyjaciół.
Gdy tylko zobaczyli Nicole odetchnęli. Bardzo się o nią martwili. Wiedzieli, że jej nie żyjący brat był bardzo drażliwym tematem dla dziewczyny.

- Przepraszam was wszystkich. Wiem, że nie powinnam tak reagować.

Powiedziała Nicole.

- Nic się nie stało młoda. Może chcesz jechać do domu?

Zapytał Louis. Wiedział, że to musi być dla niej ciężkie.

- No co ty? Przyjechaliśmy tutaj, abyście razem z Eleanor mogli spędzić czas. Zapomnijmy o tej sytuacji. Nic się nie stało i tak to zostawmy. To co robimy? Może ognisko, co?

Powiedziała już wesoła dziewczyna. Tylko ona wiedziała jak dużo kosztowało ją wypowiedzenie tych słów.

- Jesteś niemożliwa. No to rozpalamy ognisko!

Powiedział radośnie Niall.
Wszyscy zabrali się do pracy. Chłopaki wzięli się za rozpalanie, a dziewczyny za szykowanie jedzenia.
One Direction oczywiście się wygłupiali, więc przyjaciółki mogły się pośmiać.

- Eleanor, chciałabym Cię przeprosić za to, że się odsunęłam. Po prostu chciałam być sama.

- Nic się nie stało. Rozumiem Cię i zapewniam, że nie mam Ci tego za złe.

- Dziękuję.

- Nie ma za co. Może wybierzemy się na zakupy, jak chlopaki wyjadą. Przyda nam się oderwanie od problemów.

- Masz rację. Umówimy się jeszcze.

Powiedziała Nicole. Dziewczyny zmieniły temat i zaczęły się śmiać.

                 ****************

- Harry, wiesz kto to mógł przysłać?

Pytał Liam. Każdy martwił się o dziewczynę. Teraz mieli chwilę by porozmawiać z dala od kobiet.

- A może to był żart?

Zapytał z nadzieją w głosie irlandczyk.

- Raczej nie. Nikt nie wiedział, że Nicola ma mieć rodzeństwo. A poza tym mówiła mi, że to nie może być przypadek.

Wyjaśnił Harry. Sam niewiele z tego rozumiał. Przekazał tylko to co mówiła jego dziewczyna.

- Jak ta wiadomość brzmiała?

- Zayn, powtarzałem to już z dziesięć razy.
„ Pomyśl lepiej o braciszku, który mógł by żyć, a nie zajmujesz się tym pedalskim zespołem. "

- Ruszcie głowami. O braciszku, który mógł by żyć. Rozumiecie?

- Zayn, jesteś genialny!!!

Krzyknął Louis. Teraz wiedzieli o co chodzi. Albo ktoś coś wie, albo chce zniszczyć życie Nicoli. Pytanie tylko, kto.
Chłopaki zaczęli zastanawiać się nad osobami zdolnymi do takich rzeczy.
Ciszę przerwał Liam.

- Jestem pewny, że ona też zwróciła na to uwagę.

======================

Dziękuję za wszystkie komentarze. Mam nadzieję, że się spodoba.

czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 22

Powiedział chłopak, po czym wziął swoją ukochaną za rękę i ruszyli nad jezioro.

- Mam nadzieję, że wszystko poszło zgodnie z planem.

Powiedziała Nicola. Dziewczyna razem ze swoim chłopakiem i resztą One Direction czekali przy jeziorze na zakochaną parę. Bardzo martwiła się o swoich przyjaciół. Chciała zorganizować to spotkanie, by mogli dodać sobie nawzajem sił na to, by dobrze przetrwać rozłąkę. Martwiła się o swoją przyjaciółkę, bo widziała jak bardzo brak jej Louisa. Wiedziała, że kochają się nawzajem i bardzo im kibicowała.

- Młoda, na pewno wszystko pójdzie zgodnie z planem. W końcu ty go wymyśliłaś.

Powiedział Niall, szczerząc się i wypatrując oczekiwanej pary.

- No właśnie, Nicole. Nie masz się o co martwić.

Dodał Liam, również się uśmiechając.

- Dzięki chłopaki.

- Nie wiem, czy oni teraz przyjdą. Znając Louisa będzie chciał się nacieszyć Elką, w końcu niedługo zaczyna się trasa.

Powiedział Harry i smutno popatrzył na swoją dziewczynę. Wiedział, że będzie bardzo za nią tęsknił. Nie raz już rozmawiali na ten temat. Zawsze mówiła:

"- Ja też będę tęskniła, ale musisz jechać i spełniać swoje marzenia."

Wiedział, że ma racje, ale i tak było mu smutno. Martwił się o nią. Na szczęście poznała Eleanor i obie dostały się na tą samą uczelnie. Był z niej dumny. Cieszył się jej szczęściem i bardzo jej dopingował. Jednak nic nie zmieniało faktu, że będzie za nią tak strasznie tęsknił.

- Harry, proszę Cię, nie zaczynaj znowu. Przecież damy radę. To na razie tylko 3 miesiące.

Powiedziała Nicole. Udawała silną. Tak na prawdę płakała po nocach. Harry oczywiście nic nie zauważył, bo w maskowaniu emocji była mistrzynią. Może nie zawsze jej się to udawało, ale starała się jak mogła. Cieszyła się, że jej chłopak będzie się rozwijał, spełniał swoje marzenia i spotykał z fankami. Wiedziała ile to dla nich znaczy. Przecież sama jest Directioner i zna ten ból, gdy nie możesz spotkać swojego idola. jej się to udało i do końca życia będzie dziękowała Bogu. Nawet wtedy, gdy się rozstaną. Miała nadzieję, że tak się nie stanie, ale ona była realistką. Wiedziała, że wszystko może się wydarzyć. No prawie wszystko. Pomimo nadchodzącej tęsknoty, chciała, żeby jechał, bo wiedziała ile to dla niego znaczy. Ona uwielbiała ich koncerty i była podekscytowana początkiem nowej trasy koncertowej. Była również przygnębiona, ale z tym sobie radziła. Na razie.

***********************

Louis razem z Eleanor podążali nad jezioro do swoich przyjaciół.. Oboje byli bardzo, ale to bardzo szczęśliwi. Tęsknili za sobą, ale dopiero teraz przekonali się ile to dla nich znaczy.

- Nicole jest naprawdę wspaniała.

Powiedziała podekscytowana Eleanor. Nie mogła uwierzyć, że jej przyjaciółka wszystko zorganizowała. Obiecała sobie, że w każdej chwili będzie dla niej wsparciem. Tym bardziej, że obie były w podobnej sytuacji. Przecież Harry i Louis wyjeżdża4li w trasy i musiały się nawzajem wspierać. Eleanor uważała, że Nicole zasługuje na Harrego jak żadna inna dziewczyna.

- To prawda. Cieszę się, że Harry jest z nią szczęśliwy.

Powiedział chłopak. On też przyjaźnił się z wybranką Hazzy i cieszył się jego szczęściem.

- Myślisz, że Harry jest z nią tak na poważnie, czy.....

Zaczęła dziewczyna. Wątpiła w to, że Harry nie kocha Nicoli, ale pewności nie miała.

- No oczywiście, że na poważnie! Przecież on poza nią świata nie widzi. Pierwszy raz nie chce jechać w trasę koncertową. Oczywiście, cieszy się na myśl o tym, ale na okrągło mówi tylko o tym, żebyśmy co kilka dni wracali do domu, bo inaczej on nie wytrzyma z tęsknoty. Szczerze powiedziawszy Nicole znosi to całkiem lepiej od niego. Na okrągło go uspokaja i mówi, że kocha i że jakoś wytrzymają.

- Cała Nicole, każdego uspokoi i doda otuchy nawet w najgorszych sytuacjach.

- Tak, jest wspaniała. Gdyby nie ona to dzisiaj...

- Louis, ale na szczęście ją znamy i nam pomogła. Chodźmy szybciej, bo musimy jej podziękować, bo nie wiem co byśmy bez niej zrobili.

Tak jak powiedziała dziewczyna tak zrobili. Przyspieszyli kroku już się nie odzywając. Oboje byli pogrążeni w swoich myślach. Pomimo, że się różnili, to ich myśli krążyły koło tego samego tematu. Bardzo cieszyli się z planu ich przyjaciółki, bo gdyby..... Nie ma co gdybać. Najważniejsze, że już są razem i nic przez kilka godzin ich nie rozdzieli.

                                                           *******************

- Zaraz będą, nie martw się kochanie. Na pewno wszystko poszło zgodnie z twoim genialnym planem.

Uspokajał swoją dziewczynę Styles. Był pewny, że wszystko wypali. Wiedział, że ta dwójka potrzebuje czasu dla siebie. W końcu ich miłość była zakazana. On wiedział, że nie pozwoliłby na to, by ktoś rozdzielił go z Nicolą. On był pewny swojego wyboru. Wiedział, że to właśnie z tą kobietą chce spędzić resztę życia.

- Wiem, ale może oni nie chcą spró....

- Jak to nie chcemy!? Nicole, a mówią, że jesteś inteligentna!

Z lasu wyłoniły się dwie sylwetki. Od razu można było zauważyć bijące od nich szczęście. Słowa te wykrzyczał oczywiście zabawny pan Tomlinson. Nicole odwróciła się i odetchnęła, gdy tylko zobaczyła splecione dłonie dwójki swoich przyjaciół.

- Nicole mówiłam Ci już, że Cię kocham i że jesteś najlepsza na caaaałym świecie!?

Krzyknęła Eleanor i rzuciła się  w ramoina przyjaciółki. W końcu mogła jej za wszystko podziękować.

- Ej czy ja mam być zazdrosny?

Te słowa wypowiedziało dwoje przyjaciół - Harry i Louis. Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Czuli się tak dobrze, jak nigdy.Nagle zadzwonił telefon Nicoli. Spojrzała na wyświetlacz, dostała wiadomość. Gdy ją otworzyła jej radość momentalnie opadła, a zamiast uśmiechu po jej policzkach zaczęły spływać łzy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, ze się spodoba. I przepraszam, że musieliście czekać tak długo.

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 21

- Elka pośpiesz się.

Powiedziała zirytowana brunetka. Miała zamiar wcielić w życie swój plan, a jej przyjaciółka już na starcie jej w tym przeszkadzała.

- No już idę. Idź do auta. Zresztą nie wiem po co ta złość skoro jedziemy tylko na wycieczkę.

Odpowiedziała jej druga ciemnowłosa. Nie wiedziała co stało się z Nicole. Z tego co wiedziała, to jechały na wycieczkę. Eleanor nie chciało się nigdzie jechać. Minął tydzień od oznajmienia przez Nicole tego, że będzie mogła spotkać się z Louisem. Tak bardzo chciała z nim porozmawiać, przytulić się i popatrzeć w jego piękne oczy. Myślała, że jej przyjaciółka, tak uważała Nicole za swoją przyjaciółkę mówiła prawdę i pomoże jej w zorganizowaniu spotkania z Lou. Jednak straciła już wszelkie nadzieje. Trasa koncertowa chłopaków zaczynała się za 19 dni, więc wiedziała, że raczej już nie ma szans, bo chłopaki chcą spędzić czas ze swoją rodziną.

- No Elka! Chodź już, bo ......

Zaczęła Nicole, ale Eleanor uciszyła ją wchodząc do samochodu i zapinając pasy bezpieczeństwa.

- Jestem, nie denerwuj się tak. Powiesz mi gdzie mnie zabierasz?

Spytała Brunetka. Jednak widząc minę swojej przyjaciółki, uświadomiła sobie, że może tylko pomarzyć, bo nic z niej nie wyciągnie.

- Nie było pytania. A ty ruszaj, w końcu tak Ci się spieszyło.

Dodała i włączyła radio w samochodzie Nicole. Oczywiście była tam włożona najnowsza płyta chłopaków. Leciała właśnie piosenka "Right Now", którą zaczynał Louis. W jej oczach pojawiły się łzy. Nicole to zauważyła i po chwili złapała przyjaciółkę za rękę.

- Teraz nie płacz, zaraz będziesz mogła.

Powiedziała uśmiechając się tajemniczo. Panna Clader spojrzała na nią, ale nic nie powiedziała. Była zszokowana, ale wiedziała, że i tak niczego się nie dowie. Zacisnęła oczy, nie pozwalając wydostać się łzom i pokiwała głową na znak, iż wszystko w porządku. Jechały jeszcze 1,5 godziny. Eleanor usnęła po 15 minutach podróży, więc Nicole musiała kierować w milczeniu. Gdy została im jeszcze godzina podróży, dostała sms od swojego chłopaka.
     " Wszystko idzie zgodnie z planem. Kocham Cię ;* "
Z uśmiechem na twarzy czytała wiadomość. Nie tylko z powodzenia planu, lecz także z uroczej końcówki tekstu.
    ''  Cieszę się. Elka już nie mogła wytrzymać, usnęła. Ja też Cię kocham. <3 "

- Jeszcze nie dojechałyśmy? Co tak długo?

Mówiła zaspana Eleanor, przeciągając się  w fotelu pasażera.

- Zaraz będziemy, jeszcze tylko....

Ale dziewczyna już nie słuchała swojej przyjaciółki. Nie widziała sensu, ani nie miała ochoty jechać do .... . No właśnie, nie wiedziała dokąd zmierzają, więc chyba nie mogła powiedzieć, że nie ma w tym sensu. Mimo tego, że Nicole znała bardzo krótko to przywiązała się do niej i ufała jej. Wiedziała, że Nicole ma dobre intencje. Może chce gdzieś ją zabrać, by ta przestała myśleć o swoich problemach, a w szczególności o tym jednym.Jednym, ale za to największym. Jej przemyślenia przerwała Nicola, która podała dziewczynie czarną przepaskę.Ta spojrzała na nią pytająco.

- No zakładaj to. Nic Ci się nie stanie. No przecież Cię nie zostawię.

Powiedziała zniecierpliwiona, ale i rozbawiona Nicole. Eleanor założyła materiał na oczy. Nicole wysiadła, po czym otworzyła drzwi swojej przyjaciółce. Ta złapała ją za rękę i ruszyły przed siebie. Dziewczyna Hrry'ego prowadziła. Po kilku minnutach doszły na polanę.

- Teraz Cię na chwilę puszczę, nigdzie nie idź i nie ściągaj opaski

Powiedziała Nicole. Eleanor niepewnie skinęła głową. Pierwsza  brunetka odeszła.
Po chwili Elka usłyszała kroki.

- Nicole, nie wiem co kombinujesz, ale jakoś nie mam nastroju do żartów. Więc do cholery ściągnij mi tą głupią opaskę!!

Piekliła się starsza brunetka. Nagle poczuła, że ktoś chwyta końce przepaski, którą ma zasłonięte oczy. Już chciała coś powiedzieć, ale gdy opaska opadła, nie mogła nic powiedzieć. Stał przed nią jej ukochany, Louis. Nie mogła w to uwierzyć. Stała tak przez dłuższą chwilę i patrzyła w jego piękne, niebieskie oczy, które były dla niej ważniejsze od swoich. Stałaby tak jeszcze przez długi czas, al nie było jej to dane, gdyż Louis złożył na jej ustach pocałunek. Ale ten pocałunek różnił się od wszystkich. W tym można było wyczuć tęsknotę, ból, ale o także radość i miłość. Gdy się od siebie oderwali Eleanor nie mogła wydusić z siebie ani słowa.

- Ale... Jak.... Ty... tutaj...

Tylko tyle udało jej się wydukać.

- Podziękuj Nicoli. To ona to wszystko wymyśliła.

Powiedział, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.

- To jeden z najlepszych dni mojego życia.

Dodał po czym znowu pochylił się nad swoją ukochaną, by posmakować jej ust. On również nie mógł w to uwierzyć. Gdy Nicole przedstawiła mu i chłopakom swój plan pragnął ją wyściskać, tak jak jeszcze nikogo. Oczywiście zrobił to, ale Harry nie dał mu dokończyć. Pamiętał, że wziął Nicole na ręce i obracał się z nią
kilka chwil.

- Mój też. Kocham Cię Louis.

Powiedziała dziewczyna i wtuliła się w jego pierś.

- Chodź nad jezioro. Chłopaki mieli coś dla nas przygotować.

Powiedział chłopak, po czym wziął swoją ukochaną za rękę i ruszyli nad jezioro

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję za kolejne 2 osoby, które dodały mi sił do tego, by nie zakańczać bloga.
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba.